Piszemy o …

tematy ważne, ciekawe i humorystyczne

Procesy czarownic

Procesy czarownic należą do najciemniejszych stron w dziejach sądownictwa i prawa karnego. Brak dla nich było jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia. Bez powodu poniosło śmierć być może kilka milionów ludzi. Według wyliczeń  w granicach dzisiejszej Rzeczpospolitej śmierć na stosie poniosło od 30 do 40 tys. osób oskarżonych o czary. Liczby te wydają się być ogromne i wręcz nieprawdopodobne, tym bardziej, że szacunkowe ich obliczenie oparte zostało na zasadach, które budzą poważne wątpliwości metodologiczne. Wydaje się, że współcześnie nie można ustalić wiarygodnej liczby ofiar „polowania na czarownice”. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że stosy płonęły i każdy spalony za praktyki czarowskie człowiek nie tracił życia dla zwiększenia chwały Boga, lecz raczej by dać świadectwo nikczemności rodzaju ludzkiego.

Procesy czarownic można chyba potraktować jako część tych spraw, w których po części chodziło o tzw. naruszenie zasad wiary (causae spirituales), a ich początek sięga państwa Merowingów. Początkowo właściwe do ich prowadzenia były sądy kościelne, później wyłącznie świeckie. Czarownica była postrzegana jako wspólniczka diabła, a diabeł w świecie chrześcijańskim był niejako największym zagrożeniem dla nieśmiertelnej duszy ludzkiej.
procesy-czarownicNa stosach płonęły niewinne kobiety oskarżane o stosunki cielesne z diabłem („czynienie bezwstydu z biesami”). Ten, kto ośmielił się wątpić w możliwość takich stosunków spotykał się z zarzutem ateizmu. Wszak problem nierządu z diabłami usystematyzował jeden z największych teologów, doktor Kościoła, św. Tomasz z Akwinu. Zarzut czarostwa był w gruncie rzeczy oskarżeniem o popełnienie przestępstwa seksualnego; rozpoczynało się ono od uwiedzenia kobiety przez diabła, a jego kulminacyjnym momentem była orgia z sza¬tanem, który przybierał z tej okazji postać czarnego kozła. Podczas tzw. sabatów czarownic uprawiano – zgodnie z „niepodważalnymi dowodami” – seks oralny, bestializm i sadomasochizm. Obecnie nikt tych oskarżeń nie traktuje poważnie, ale przez prawie trzy stulecia (XVI-XVIII w.) działo się inaczej. W XVII i XVIII w. tylko chłopki lub mieszczanki mogły być posądzone o czary. Szlachcianki wolne były od tego typu podejrzeń i oskarżeń.
Systematyczne i zorganizowane polowania na czarownice mają swój początek w bulli papieskiej Grzegorza IX (1232 r.). Procesy o czary upowszechniły się początkowo w Niemczech (XV w.), potem w całej Europie (w Polsce w XVI w.), a nawet w Ameryce. Działo się to w czasach olbrzymiej popularności wiedzy tajemnej (magii) oraz szerokiego korzystania z usług astrologów, wróżbitów i alchemików. Był to więc klimat sprzyjający realizacji zasady, że osoby, które za pomocą czarów wyrządzają szkodę powinny być ukarane.

Prawdopodobnie ostatni w Europie proces o czary zakończony wyrokiem śmierci miał miejsce w 1782 r., w Szwajcarii. W Holandii ostatnią czarownicę stracono w 1610 r., w Anglii w 1684 r., w Stanach Zjednoczonych w 1692 r., w Szkocji w 1727 r., we Francji w 1745 r., a w Niemczech w 1775 r.

Za datę ostatniego procesu o czary na ziemiach polskich przyjmuje się 1775 r. We wsi Doruchów (ziemia wieluńska) odbyła się rozprawa przed są¬dem miejskim z Grabowa. Po uprzednich próbach i torturach spalono wtedy na stosie 14 kobiet, oskarżonych o sprowadzenie chorób i suszy za pomocą czarów. W 1776 r. sejm podjął uchwałę zabraniającą stosowania kary śmierci w sprawach o czary (jednocześnie zakazywała ona stosowania tortur). Należy przypuszczać, że nie zapobiegło to samosądom jeszcze przez wiele lat. Nikt nie wie o tych kobietach spalonych na stosie, utopionych czy zatłuczonych kijami. Sprawcy tych czynów zapewne zdawali sobie sprawę z ich bezprawności i trzymali je w tajemnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*